instagram, yo



FOREVER AND NEVER EVER ON INSTAGRAM

08 August 2013

recent black essentials.

if you follow me for some time, you know that black color is my number-one-uber-super-favorite color (one of the proof here). i could wear it 24/7, even during the hottest days, when i'm melting inside and reminding myself that white is the only color letting you survive this madness. so looking at my desk and finding only black objects (despite my white laptop) was no surprise. just a set of current/upcoming favorite things.
kitty cap got a special place in my heart - story behind that is not one of those "i'll be telling it to my grand children". it's just a cap, duh. do you remember givenchy's collection for fall 2011? tisci went nuts about cats. another thing you probably know about me - i'm a crazy cat lady. so of course i went nuts about tisci's collection, especially about one piece - cat cap. desire impossible to realize, but after 2 years monki fulfilled my dream (with a little help of my beloved swedish friend). and here i am - more crazy about cats than ever. coming this fall to 666chambers.


kitty cap - monki, karma fragrance - lush, headphones - urbanears, tote bag - damn amazing coke bust





7 comments:

  1. a ja z innej beczki - używasz wegańskich kosmetyków? ostatnio mam na takowe fazę i zaczęłam sukcesywnie wymieniać całą kosmetyczkę, z tym że do najłatwiejszych cały proces nie należy. szukam fajnego, porządnego tuszu do rzęs i eyelinera oraz, oczywiście jeśli gdzieś tam jest Ci to bliskie, innych vegan mazideł, niekoniecznie tylko z kolorówki.
    pozdrawiam! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. nie wszystkie można nazwać stricte "wegańskimi", bo nie figuruje na nich znaczek "vegan". ale nie kupują kosmetyków produkowanych przez koncerny, o których doskonale wiadomo, że testują ;) to chyba najgorsza rzecz, jeśli chodzi o okrucieństwo wobec zwierząt, bo ich cierpienia wcale szybko nie ukracają.
      bardzo dobre kosmetyki, choć cenowo niestety nie wypadają najlepiej, ma benefit - ich tusz do rzęs "they're real!" to mój faworyt. eyeliner, którego używam to jakiś najtańszy z rossmanna. inglot podobno nie testuje, więc to chyba najlepszy wybór, jeśli o kolorowe mazidła chodzi. nie jestem maniaczką "kosmetykową", bo używam tylko "podstawowych" rzeczy + eyelinera. polecam przyglądanie się etykietom - wiem, że proces żmudny, ale często można znaleźć sławetnego króliczka z napisem "not tested on animals". mamy wielki plus, że w polsce sporo firm nie testuje na zwierzakach i robią dość naturalne rzeczy. w drogeriach typu natura czy hebe sporo jest różnych polskich wynalazków od np. kobo. z tego co wiem, to essence ma tanie i całkiem spoko kosmetyki - na pewno fajne lakiery do paznokci hehe

      Delete
    2. dzięki! a wiesz może, jak sprawa się ma z Bourjois? testują, nie testują? nie mogę znaleźć żadnej wiarygodnej, potwierdzonej informacji. :(

      Delete
    3. z tego, co wiem, to nie testują. ale nigdy nie widziałam potwierdzonego info w sumie. różne strony różnie twierdzą ;)

      Delete
    4. wpadlam na ta konwersacje przegladajac bloga i podpowiem wam, ze wszystkie kosmetyki z avonu nie sa testowane!

      Delete
    5. z tym avonem, to trochę bardziej skomplikowana sytuacja jest... ;)

      Delete

Thanks!