instagram, yo



FOREVER AND NEVER EVER ON INSTAGRAM

12 May 2013

trochę nagości jeszcze nikomu nie zaszkodziło, no nie?

po przeczytaniu tego tekstu pewnie część zakwalifikuje mnie jako zagorzałą i walczącą feministkę (co zgadza się w pewnym stopniu), a pozostali będą próbowali zaliczyć mnie do grona zwolenników pewnego polskiego religijnego radia – tylko niektóre liczby i mój wygląd nie będą pasować do całości. niech się jednak dzieje co chce – postanowiłam, to napiszę.

seks sprzedaje się świetnie i chyba nikt nie jest w stanie temu zaprzeczyć. od reklam produktów żywnościowych po kampanie marek odzieżowych (bielizna trochę poza kategorią). specjaliści w pocie czoła wybierają odpowiednie biusty, torsy i pośladki, aby reklama trafiła do najbardziej podstawowych ludzkich instynktów. wracamy do zamierzchłych czasów, kiedy to ludzki mózg był jeszcze słabo wykształcony (u niektórych taki pozostał) i proste bodźce potrafiły zdziałać cuda – przykładów w historii mamy od groma i trochę. jesteśmy jednak istotami, które od ewolucji dostały niezły prezent i wypada o ten mózg trochę dbać i nie pozostawiać opcji „bazuję tylko na podstawowych instynktach” włączonej non-stop. tymczasem przyglądam się wszystkiemu i tylko krew się we mnie burzy, bo widzę z jaką łatwością wyeksponowany biust/pośladek może zmienić sytuację. ile radości, podniecenia (i innych uczuć, które temu towarzyszą) może dostarczyć przeglądanie gazety, na której okładce wiją się w różnych dziwnych pozach gwiazdy i gwiazdeczki, a mężczyźni kupujący to, umierają ze szczęścia, że są w gronie facetów, którzy obok nagiego biustu mogą sobie poczytać felieton jakiegoś pseudo mądrego pana redaktora. o tytułach na okładkach wspominać nie będę, bo brzmią jakby dorwał się do nich 13-latek. nie cierpię po prostu wciskania nagości w brzydkim wydaniu, pod płaszczykiem tego, jakim się jest okrutnie wyluzowanym, kiedy czyta się tego typu gazety. chyba u niektórych pojawia się błędne myślenie o przynależeniu do swego rodzaju elity (o zgrozo). nie zrozumcie mnie źle – kocham cycki/piersi/biusty i cieszę się, że jestem kobietą i je mam, ale kiedy w całej sprawie seksizm bierze górę, to dziękuję bardzo. wychodzę. brzydzę się tym zjawiskiem chyba najbardziej na świecie, bo nigdy nie dotrze do mnie, jak można traktować drugą płeć z taką wyższością i brakiem szacunku. zjawisko ma oczywiście miejsce po obu stronach, bo dyskryminowane są nie tylko kobiety przez mężczyzn, ale i odwrotnie. umówmy się jednak, że drugi przypadek występuje znacznie rzadziej. kobiety we wcześniej wspomnianych „magazynach”, słabych reklamach przedstawia się zazwyczaj jako uległe i infantylne stworzenia, nad którymi władzę sprawuje silny mężczyzny. o kwestii „artystycznej” wspominać nie będę, bo zdjęcia zazwyczaj wołają o pomstę do nieba. z tego miejsca szczególnie pozdrawiam pewną markę odzieżową, która lubi się ostatnio określać jako ekologiczna i „w miarę” etyczna, ale aby przedstawić swoją nową sportową linię, użyła reklamy, na widok której opadła mi po prostu szczęka (poniżej).


nie mam nic przeciwko dobrym aktom, bo takie się zrobić da. nie oburzam się, kiedy widzę porządnie zrobioną nagą sesję w magazynie modowym. ba, nawet lubię popatrzeć na prace uznanych fotografów. chociaż może czyni to ze mnie hipokrytkę. nagość to nic nadzwyczajnego, bo każdy z nas spotyka się z nią miliard razy dziennie we własnym wydaniu, tłumy oglądają pornografię, ludzie uprawiają seks itd. tylko chce mi się rzygać, kiedy seks wciska się ludziom na każdym kroku. byle przykuć uwagę konsumenta, zadziałać na bazowe instynkty, zazwyczaj używając do tego najprostszych skojarzeń (patrz: banan jako owoc nadużywany).
szczególnie wielką miłością darzę pewnego bloga/portal i personę za niego odpowiedzialną. przed panem stojącym za całą „inicjatywą”, dziewczyny bardzo chętnie zrzucały na początku staniki, a skończyło się na majtkach (osobistości blogowe modowe też się pojawiły). wszystko dokumentowane jest za pomocą aparatu, a do całości dopisywana jest tak idiotyczna historia, że ledwo nadawałaby się na scenariusz filmu porno. obserwowanie (co prawda gdzieś z boku) aktywności w/w pana powoduje, że tracę po prostu wiarę w ludzkość. nie potrafię pojąć tego, co znajduje się (a raczej: co się nie znajduje) w głowach dziewczyn obecnych na zdjęciach. co jest fajnego w rozbieraniu się przed obrzydliwym typem, a potem publikacji w internecie takiego soft porno? A wcale nie jest to takie super kontrowersyjne, jakby pan autor chciał. to jest po prostu obleśne i nie powinno mieć racji bytu. tymczasem portal ma rzeszę fanów – ci płci męskiej wcale mnie nie dziwią, ale co robi tam tłum kobiet? czy tylko ja mam jakieś niezdrowe feministyczne podejście do całej sprawy? uderzam głową w biurko, kiedy widzę zachwyty i gratulacje pod sesją marty wierzbickiej. ale jesteś odważna – czytam. niestety na moje usta ciśnie się tylko: ale jesteś głupiutka. masz ładne ciało i pokaźny biust? ekstra. cały świat nie musi go poznawać w sesji do marnej gazety.


czy naprawdę nie istnieje już inny sposób na zaistnienie? zadawałam sobie to pytanie bardzo intensywnie, przeglądając pewien instagram. lepszego miejsca na autopromocję chyba wybrać nie można. 5 zdjęć twarzy, 30 zdjęć cycków, odpowiednie tagi i popularność rośnie. do tego komentarze męskiej części społeczności, która przed telefonami umierała z zachwytu. ochom i achom końca nie było. może jestem po prostu mentalnie za stara? ponieważ nie potrafię sensownie wytłumaczyć tego zjawiska. nie wiem jak bardzo trzeba mieć poprzestawiane w głowie, aby np. oblewać swój cyc mlekiem, publikować i czekać na reakcję cudownej społeczności internetowej. czy teraz tak podbudowuje się ego? jak widać nie wystarcza już wstawianie zdjęć twarzy czy samojebek całej sylwetki. jest ktoś, kto mógłby mi to wytłumaczyć? odpowiedzieć na moje pytania? bo chyba nie nadążam za wszystkim. może kobietom zaczyna brakować prawdziwych autorytetów i sięgają po puste twory popkultury, a tam jak wiadomo piersi, tyłków, morza alkoholu, tony napompowanych mięśni i głupoty nie brakuje.
czy naprawdę musimy tylko rozbierać, pokazywać i budzić skojarzenia z seksem? mniej, znaczy więcej. odrobina tajemniczości i skromności jest zdecydowanie bardziej seksowna, niż cycki podane na talerzu w internecie. i kiosku.

14 comments:

  1. Polsko! Dokąd zmierzasz?!

    ReplyDelete
    Replies
    1. hahah "świecie, dokąd zmierzasz?" nawet.

      Delete
  2. nareszcie ktoś napisał coś sensownego, wartego podkreślenia i nagłośnienia. nienawidzę tego świata, szarej masy, która kręci się tylko wokół erotyzmu i życiowej łatwizny. myślałam, że już tylko ja mam taki stosunek do otaczającej mnie rzeczywistości, ale widzę, że ktoś moje zdanie podziela. brawo za odwagę, czekam na więcej.

    ReplyDelete
    Replies
    1. bardzo się cieszę, że nie jestem odosobniona w tym temacie ;) i dziękuję!

      Delete
  3. Replies
    1. nie trzeba aż tak daleko szukać ;)

      Delete
  4. mało kto już siebie w dzisiejszym świecie szanuje. Zostały przyjęte pewne normy, daleko odbiegające od normalności i cóż, nikogo (prawie) już to nie dziwi. Przerażenie totalne, dobrze, że o tym mówisz (y) cheers dude

    ReplyDelete
  5. mówisz o tym gównie zwanym liestyle? jak pierwszy raz to zobaczyłam, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. ogarnia mnie głęboki smutek, patrząc na te puste dziewczyny, które bez namysłu obnażają się przed jakimś byle typem z lustrzanką. takie są "krejzi". jak walczyć z uprzedmiotowieniem kobiet, jeśli tyle z nich przyjmuje ten stan rzeczy z radością i prosi o więcej? a cała warszafka trzepie konia z zachwytu, bo są cycki. kloaka, drodzy państwo.

    ReplyDelete
    Replies
    1. dobrze wiesz o kim piszę ;)
      też bym chciała wiedzieć... tak jak piszesz - same dziewczyny się na to godzę, więc to chyba rodzaj walki z wiatrakami.

      Delete
  6. w przypadku Marty Wierzbickiej bardzo rozbawilo mnie jak przed tą całą sesją do Playboya (która tak w ogóle wyszła bardzo kiepsko i Marta na żadnych zdjęciu nie wygląda ładnie, w dodatku jest wulgarna) mówiła o tym jak to chce pomniejszyć biust itd... zastanawia mnie czy to prawda i faktycznie zastanawia sie nad tą operacją czy wszystko to tylko po to, żeby gazeta lepiej się sprzedawała...

    ReplyDelete
  7. AMEN!!!
    Podpisuje się pod tym co napisałaś. A jeżeli chodzi o Wierzbicką, to najbardziej się zbłaźniła mówiąc, że "kariery na cyckach nie chcę robić". To ja się pytam, a na czym robisz???
    Fajny tekst i cieszę się, że nie tylko ja tak myślę:)

    ReplyDelete
  8. Uwielbiam Twojego bloga! <3 zaglądam tu codziennie, super stylizacje, pzdr z Wrocławia ;)

    ReplyDelete
  9. Fajnie, gdy tak piszesz co myślisz, w końcu od tego jest blog! Zgadzam się, chociaż tak szczerze to nie oburzam się tak jak ty, bo tego wszystkiego jest tyle wokoło, że aż się człowiek przyzwyczaja i robi obojętny, a to źle, więc dobrze sobie wtedy przeczytać taką Ciebie i przypomnieć, żeby jednak zwracać uwagę bardziej.

    ReplyDelete

Thanks!