instagram, yo



FOREVER AND NEVER EVER ON INSTAGRAM

13 March 2013

straight.

po dość długiej nieobecności nie powracam z szalonym feszyn/glamur zestawem, tylko z kombinacją, która jest wygodna, zwykła i taka sobie. śnieg powoduje, jak już wspominałam milion razy, u mnie ochotę wychodzenia z domu w kołdrze albo śpiworze. brak słońca i szaro-białe ulice. fu.

jeżeli ktokolwiek z Was kiedykolwiek nudził się na tyle, iż próbował sobie zwizualizować mnie w prostych włosach, to ułatwiam mu zadanie. pani fryzjerka poproszona o wyprostowanie tylko grzywki, dorzuciła od siebie prostowanie reszty włosów. nigdy więcej.

przepraszam za słabą treść, ale zmęczenie i stos zajęć bierze górę. ale obiecuję poprawę. od jutra londyn, więc przez tydzień nie pojawi się tu nic. za to potem będziecie mieli dosyć moich postów, bo pojawi się mnóstwo zdjęć i treści. o ile nie mój aparat nie zaginie w tajemniczych okolicznościach.
cała wyprawa, jak przystało na człowieka, który używa miliona serwisów społecznościowych, będzie relacjonowana na instagramie/twitterze/facebooku. zdjęć chmur nie będzie - obiecuję.
zostawiam Was z postem i zabieram się za pakowanie.

after a pretty long absence i'm not back with an oh-my-god-what-is-she-wearing set, but with stuff-that-i-wear-everyday set. because it's damn cold and snowy and i need to feel comfortable. too bad that for real i'd like to leave my house covered in a duvet or a sleeping bag. blaaah.

if anyone of You has ever been that bored to think how i'd look like in a straightened hair... ta-dah! here it is. my hairdresser asked to straighten up my bangs made me a surprise. and i felt like i was 13 again. never again.

and i'm sorry that this note isn't at the shakespeare's level, but i'm tired as hell (wanna lie down in my bed and never get up) and got thousand things to do. but i promise that it'll change.
london tomorrow (happyhappyjoyjoy), so i won't be posting for a while, but be afraid of my comeback - you'll be sick of my posts. loads of pictures and written content. of course if my camera won't get lost or something like that. live coverage from my trip (as i'm a person with a few social media accounts) on instagram/twitter/facebook. no "view from the plane window at the beautiful clouds" pictures will be posted, promise.
enjoy the post when i'll be trying to pack myself into the suitcase.








 




[jacket - h&m, denim jacket and cowboy boots - thrift shop, shirt - stolen from someone, eagle tee - stolen from my friend, jeans - mango, rings - h&m + asos, choker - glitter]

9 comments:

  1. piszesz że to zwyklak,ale w Twoim wykonaniu ten outfit jest cudowny! zwróciłabym uwagę na Ciebie na ulicy,świetny styl po prostu!

    ReplyDelete
  2. a grzywka PERFEKCYJNA!
    baw się dobrze ;)

    pozdr. AL

    ReplyDelete
  3. nie wiem, czy dodałam ten komentarz, czy nieee.... ?

    tak czy inaczej:
    grzywkę masz PERFEKCYJNĄ!
    i baw się dobrze :))

    pozdr. AL

    ReplyDelete
  4. love it! ale tak mi się jakoś zdaje, że najładniej wyglądasz ze związanymi włosami... koczek, albo kucyk. zrób posta z taką fryzurą ;) a takich pierścionków szukam juz od dłuższego czasu, biegnę do h&m! dzięki!!

    ReplyDelete
  5. przepięknie Ci w takich włosach, geometryczna, ale kobieca fryzura fajnie przełamuje całość :)

    ReplyDelete
  6. a ja Cię w takich włosach uwielbiam!

    ReplyDelete

Thanks!