instagram, yo



FOREVER AND NEVER EVER ON INSTAGRAM

02 March 2013

jak zostać celebrytą-projektanem - krótki poradnik.

marzysz o tym, żeby zostać celebrytą i projektantem zarazem? nic prostszego! poniżej krótki poradnik:
1. jesteś już rozpoznawalną personą wśród celebryckich postaci? i wcale nie chodzi tu o rozpoznawalność w świecie mody. jeżeli twoja odpowiedź brzmi "tak", to przejdź po prostu do punktu numer dwa. jeżeli jeszcze nie jesteś celebrytą, to wiedz, że istnieje milion banalnych sposobów, aby nim zostać - wystarczy, że zrobisz coś szokującego, a media się o tym dowiedzą.
2. skoro już zdobyłeś/aś popularność i zyskałeś/aś dużo znajomych celebrytów (bardzo ważna sprawa!), do zostania projektantem mody został jeden prosty krok: po prostu się nim ogłoś. nieważne, że nie masz wykształcenia w tym kierunku i niespecjalnie masz pomysł na to, jakie ubrania chcesz projektować i jaką markę chcesz stworzyć - możesz przecież zatrudnić kogoś, kto będzie ci pomagał (czytaj: odwalał większość roboty za ciebie, kiedy ty będziesz promować się w telewizjach śniadaniowych).
3. gratulacje! zrobiłeś sobie odpowiedni pr, zatrudniłeś kogo trzeba i zostałeś/aś projektantem. teraz miliony chcą nosić twoje ubrania. wszystkie portale rozpisują się na temat twoich kreacji (głównie portale plotkarskie i słabe portale związane z modą), a każdy z twoich popularnych znajomych chce nosić twoje projekty. pozostaje ci żyć długo i szczęśliwie, zarabiać mnóstwo kasy i nie myśleć o tym, że to, co robisz jest w jakimś stopniu uwłaczające dla projektantów, którzy wiedzą co robią i robią to dobrze.


pozwoliłam sobie na taki wstęp, aby poruszyć jedną ze spraw, która mocno denerwuje mnie w światku mody. polska moda ma się moim zdaniem naprawdę nieźle i jest wielu projektantów/wiele marek, które są godne uwagi i mogłyby spokojnie konkurować z wielkimi domami mody. mam też świadomość, że moda i okołomodowe tematy zyskały ostatnio na popularności i coraz więcej ludzi się tym interesuje. i dobrze.
szkoda tylko, że obok solidnych polskich marek/projektantów zaczęli pojawiać się polscy celebryci, którym obecny blichtr przestał wystarczać i postanowili zająć się modą. stwierdzili, że zrobią z siebie projektantów, bo nie wystarczy fakt, żeby swoją osobą wspierać po prostu dobre projekty.
jest jeden szczególny przypadek, który po prostu doprowadza mnie do białej gorączki. nie będę sypać nazwiskami, bo nie o to chyba chodzi we wszystkim. chcę po prostu zwrócić uwagę na fakt, iż następuje coś w rodzaju dewaluacji roli projektanta mody. istnieje jeden projektant, któremu znudziła się dotychczasowa (i tak dochodowa bardzo) działalność i postanowił, że nie będzie już słynął na salonach ze swoich ówczesnych profesji, tylko zacznie tytułować się mianem projektanta. wszystko byłoby super, wszystko byłoby ekstra, tylko pojawił się mały problem - pierwsza kolekcja była po prostu wielkim nieporozumieniem. czułam się jakbym oglądała ludzi ubranych od góry do dołu w przeciętnej sieciówce. ani to ładne, ani oryginalne, ani jakiekolwiek. po prostu bezpłciowe. ale myślę sobie: bądź wyrozumiała, to przecież debiut. dopiero zaczyna. daj szansę. dalej nie było niestety lepiej. kolejna kolekcja zaczęła po prostu trącić kiczem. o dziwo, środowisko celebryckie i po części blogerskie, przyjęło ją z ogromnym entuzjazmem. do tego stopnia, że projektant zaczął nawet być podrabiany. wkroczył na salony już nie jako przeciętny celebryta, tylko rozchwytywany PROJEKTANT. w mojej głowie pulsowało tylko pytanie czy ze mną jest coś nie tak czy z tymi ludźmi?. podpatrywałam jednak jego twórczość dalej (zniechęcając się jeszcze bardziej) i czekałam na kolejną kolekcję. nadeszła. moja ulubiona, moja faworytka - tak, piszę to z przekąsem. przecierałam oczy ze zdziwienia i niedowierzałam, że ktoś mógł wrócić mniej więcej do roku 2000/końca lat dziewięćdziesiątych, zabrać z nich to co najgorsze i stworzyć z tego kolekcję. nie jestem super znawcą w dziedzinie mody, ale trochę kolekcji w życiu widziałam - w/w była po prostu gorsza od każdej jednej. tyle kiczu i tandety w jednym miejscu nie było mi dane zobaczyć od dawna. po prostu krwawiły mi oczy i ciągle niedowierzałam, że ludzie naprawdę akceptują takie projekty i chcą je nosić. gdyby powstał kiedykolwiek horror z modą jako motywem przewodnim, to wszystkie potwory ubrałabym w projekty z tej kolekcji. oczywiście media szumiały, pokazywały, komentowały. tylko ochy, achy i wyrazy uznania. a ja pytałam sama siebie: po co to oglądam? nie wspominając o tym, że projektant trafił szybko na mostrami, obok innych naprawdę dobrych twórców i sprzedaje swoje szmaty (wybaczcie, ale inaczej tego nazwać nie umiem) za niesamowicie wysokie pieniądze. płacisz za ciuch + trochę dołączonego smaku sławy.
a równocześnie projektowali inni zdolni, o których kolekcjach owszem pisano, ale jakoś tak bez większego optymizmu i szaleństwa. mam świadomość, że ci, którzy wiedzą z czym się modę w polsce je, wiedzą bardzo dobrze o tych kolekcjach i chętnie je kupią i docenią. boli mnie jednak fakt, że wszędzie pokazuje się takiego projektanta X i osoba, która specjalnie się tym nie interesuje, stworzy sobie w głowie taki oto obraz polskiej mody. wszystko na salony, wszystko na czerwone dywany, wszystko w blask fleszy i znajomych celebrytów. fuj.
ostatnio także jedna pani celebrytka, słynąca z tego, że stara się zrobić wszystko, ale nic nie wychodzi jej specjalnie dobrze, wymyśliła sobie, że będzie panią projektantką. promocję odpowiednią w mediach sobie zrobiła - szkoda tylko, że była to paplanina, która powodowała na mojej twarzy zażenowanie mieszane z salwami śmiechu. pani celebrytka oczywiście zatrudniła sobie paroba do wszystkiego, którego tytułuje w mediach per koleżanka po fachu (czytaj: ja ci mówię, ty mi robisz). pani celebrytka projektantka pojawiła sie nawet ostatnio w ukochanej przez wszystkich telewizji śniadaniowej i zaprezentowała pierwszy twór. ze zdzwieniem muszę przyznać, że wyszło jej to lepiej niż jakakolwiek poprzednia działalność, której pani x się podejmowała. szkoda tylko, że jak na projekt wyceniony na 1500zł widać mnóstwo niedoróbek (patrz np. wystające wszędzie nitki) i sukienka wygląda jak prototyp stworzony na szybko, który będzie stopniowo przerabiany.


nie piszę tego wszystkiego z zazdrości, bo nie grzeje mnie świat celebrytów, czerwonych dywanów i oślepiającego błysku fleszy. mam też świadomość, że celebryci i świat mody zawsze byli blisko - bo czy istniała kiedyś lepsza promocja, niż podpisanie kontraktu z gwiazdą kina i wciśnięcie na nią swojej sukienki? ta relacja dalej jest bardzo silna. osobiście nie widziałam chyba jeszcze dobrych kolekcji stworzonych przez znanych ludzi i nie mówię tu tylko o polsce. jedyną osobą, której kolekcje przypadają mi do gustu, jest chloë sevigny. jednak ma z modą tak dużo wspólnego, że ciężko spodziewać sie tragedii.
po prostu nie lubię bylejakości. nie podoba mi się, że obok (a raczej ponad), solidnych polskich marek stawia się projektanta x, który był celebrytą i z nudów postanowił projektować. a fakt, że mu nie wychodzi jest pomijany, bo media i tak zrobią odpowiednią promocję. i tak wyląduje na okładce gazety, a koleżanki spod ścianki będą mówić jaki z niego wybitny talent. nie podoba mi się to, że przez takich ludzi zawód projektanta zaczyna być postrzegany przez wiele osób jako banał i świetne zajęcie na zabicie wolnego czasu. duża grupa nie jest świadoma, że do zbudowania solidnej marki potrzeba lat ciężkiej pracy i ciągłego tworzenia na wysokim poziomie. a wielu ludziom się to w polsce udaje - szkoda tylko, że najgłośniej krzyczą ci, o istnieniu których kolekcji w ogóle nie chciałabym wiedzieć. także w taki sposób w tegorocznym designer avenue weźmie udział pani celebrytka tancerka. oby było mniej kiczu niż w telewizjnym programie tanecznym.

chloe sevingy x opening ceremony fall 2013. via opening ceremony.

23 comments:

  1. Genialnie że poruszyłaś ten temat bo taka jest prawda , tylko szkoda że właśnie mała liczba osób odbiera tą sprawę tak jak ty, czyli z prawidłowej strony!

    ReplyDelete
    Replies
    1. bardzo mi miło, że się podoba i ktoś widzi tę sprawę podobnie. męczyło mnie to od dawna, więc musiałam się podzielić. a to i tak nie wszystko, co chciałabym przekazać ;)

      Delete
  2. Ostatnio mnie tak zastanawia, ponieważ przeczytałam, że Krzysztof Strożyna wystawia swoje kolekcje na tygodniach mody w Londynie (jeśli się nie mylę), a nie jest to sprawa zbyt popierana przez media; natomiast huczy w całym internecie jakoby La Mania pani Przetakiewicz była "pierwszą polską marką docenioną za granicą" - nie wspominając o jej "przyjaźni" z Lagerfeldem! Ciekawi mnie Twoja opinia. Co o tym sądzisz?

    ReplyDelete
    Replies
    1. stróżyna od paru dobrych sezonów pokazuje swoje prace na lfw - z czego bardzo się cieszę, bo zapracował na to :) nie wiem czy "popierana", ale na pewno nie nagłaśniana. trochę blogerki robią mu pr :) la mania aż tak mnie nie drażni, ale takie stwierdzenia są śmieszne, bo od dawna polscy projektanci są doceniani za granicą - chociażby zapomniany przez większość arkadius :)

      Delete
  3. aaaa! Rihanna dla River Island?

    ReplyDelete
    Replies
    1. nie przepadam za jej twórczością muzyczną i nie jaram się modową. moim zdaniem stworzyła kolekcję, która po prostu ma się dobrze sprzedać wśród młodych dziewczyn, które jarają się rihanną. niektóre basici z tej linii są bardzo ok, ale to po prostu basici. pewnie nawet jakość specjalnie nie zaskakuje, ale to trzeba sprawdzić na żywo ;)

      Delete
  4. Opis pasuje zdecydowanie do zbyt dużej ilości osób.

    ReplyDelete
  5. Replies
    1. prawda jak prawda. dużo ludzi jest tego świadomych, sporo boi się mówić. dziękuję :)

      Delete
  6. 2 zdjęcie to Natasza Urbańska która właśne została "projektantką" i chce sprzedawać swoje sukienki... za 1500 zł

    ReplyDelete
    Replies
    1. brawo! 100 punktów dla Ciebie i zniżka 20% na sukienkę od pani u.

      Delete
    2. hahah. nie skorzystałabym raczej z tej zniżki..

      Delete
    3. Tez nie skorzystam :D ale siedzenia na pudelku sie "przydało" :D !

      Delete
  7. odnośnie kolekcji Rihanny... uważam,że jest absolutnie żenująca. Same ściery, ale jest to jednak Rihanna, więc na pewno się sprzeda za grubą kasę ;)

    ReplyDelete
  8. faktycznie opis pasuje do kilku osób i jest bardzo ładny. ja osobiście za największe nieporozumienie uważam (tak, zaraz mnie zlinczują): kupisza. to nad czym celebryci i szafiarki się rozpływają, czyli t-shirty z orzełkiem uważam za tandete i kompletny brak oryginalności. cała reszta jego 'projektów' też mnie nie powaliła krótko mówiac. i gdyby nie nazwisko, koszulki z orzełkiem zostałyby wyśmiane lub przeszłyby bez echa, bo nikt wcześniej nie lansował się w podobnych (do kupienia pod sukiennicami, w muzeach i na starówkach miast na terenie całego kraju), oprócz turystów.

    ReplyDelete
    Replies
    1. opis pasuje szczególnie do jednej osoby (inni też będą pasować, ale nie aż tak dobrze). polecam dokładnie się przyjrzeć. a ja nie przytaknę, ani nie zaprzeczę ;)

      Delete
    2. Jak się cieszę, że wreszcie któraś blogerka odważyła się by wypowiedzieć się na ten temat zamiast wspierać pana "projektanta" i czekać na kuriera. : )
      Nie mogę pojąć jak osoby, które "znają się na modzie" i jeżdżą na te wszystkie zagraniczne fashion week'i chętnie wspierają markę proponującą tak przeciętne, nieoryginalne, nie warte swojej ceny i przede wszystkim tandetne projekty. Wszystko to niechlujne wersje modowych klasyków. Wychodzi ignorancja środowiska docelowego. Albo to ja mam problem z polską,"popularną" modą albo się z nią źle dzieję.

      Delete
  9. Tak promuja bo znane nazwisko sprzeda najwiecej do mas - ktore nie posiadaja elitarnego gustu ("elita" na zasadzie waskiej grupy znawcow). To zjawisko wystepuje wszedzie, w modzie, kuchni (fast food vs organic) kinie, itd, itp. I tak popularnosc jak dla mnie, nabrala wybitnie negatywnego znaczenia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. wiadomo, że właśnie o to chodzi w wielu dziedzinach. najłatwiej zaserwować masom coś, co będzie "łatwe i przyjemne w odbiorze" - tak postąpił w/w tajemniczy projektant. tylko jest mi już po prostu niedobrze, bo wychodzą mi uszami niektóre nazwiska, które są w polsce uznawane za nazwiska "świetnych projektantów", a robią oni po prostu chłam. ostatnio szczególnie. to słowo już nawet brzydko wygląda.

      Delete
  10. Kaja Śródka! na tych wszystkich portalach plotkarskich prezentuje się właśnie jako wchodzącą, dobrze rokującą projektankę. ciuchy brzydkie i kiczowate, ale szał jest.

    ReplyDelete

Thanks!