instagram, yo



FOREVER AND NEVER EVER ON INSTAGRAM

11 February 2013

jest takie słowo.

jest takie słowo na literę "h", które budzi we mnie najróżniejsze emocje. a może raczej budziło? bo teraz związane z nim są głównie emocje dwie: złość i zażenowanie. i chyba cała gama pomiędzy. a o jakie słowo się rozchodzi? skoro już zbudowałam trzymający w napięciu wstęp, to mogę je wyjawić. słowo hipster/hipsterka i towarzyszące mu przymiotniki hipsterski, hipsterska, hipsterskie.

używanie tego słowa przez ludzi  zaczyna mnie po prostu doprowadzać do mdłości. i nie chodzi tu o personalne cierpienie, bo ktoś mi przypiął taką metkę i ogłosił wszem i wobec, że jestem hipsterką i to, co robię jest hipsterskie. byłam obrzucana sto razy gorszymi epitetami, więc ten akurat stanowi jeden z mniej groźnych.
i tu pojawia się problem numer jeden i moje pytanie: dlaczego to słowo stało się w bardzo krótkim czasie prawie obelgą? czemu zaczęło mieć tak negatywny wydźwięk? kiedyś ludzie, którzy byli "inni" niż reszta i odbiegali od mainstreamu byli nazywani per indie, ale nie towarzyszyły temu złe skojarzenia. z czasem pojawiło się słowo na "h". pamiętam jak parę dobrych lat temu przyglądałam się stronie, na której ludzie rzeczywiście byli bardzo przerysowani, wręcz karykaturalni i widnieli tam pod szyldem hipster. pamiętam też przeglądanie witryny hipster hitler, na której wiadomo kto, wiadomo co. jak nie wiadomo, to można ciągle pooglądać sobie komiksy z w/w panem, bo strona nieźle się rozrosła. uśmiech na mojej twarzy wzbudzał też tumblr, który ciągle istnieje - dads are the original hipsters. pierwsze zetknięcie z serialem portlandia też było dla mnie zabawnym przeżyciem, bo twórcy dobrze podeszli do tematu i seria dalej trzyma poziom - polecam z całego serca, szczególnie, że w nowej serii występuje chloë sevigny. wszystko to prowadzone było (jest) z przymrużeniem oka i nie miało tak negatywnego wydźwięku. wiadomo, że żadne skrajności nie są dobre i to było przedmiotem niezłego żartu.


jakiś czas później zjawisko hipsterstwa dotarło do polski, ale głównie odnoszono się do sytuacji za granicą. z czasem w naszym kraju w tym temacie, zaczęło się dziać coś "niedobrego"(może i na całym świecie, ale żyję tu i teraz, więc do tego się odnoszę). do wora/szuflady z etykietką hipster zaczęto wrzucać WSZYSTKO, co nie jest "mainstreamowe"(nie przepadam za słowem mainstream, ale lepszego chyba nie znajdę). a umówmy się co do jednej kwestii - kultura masowa, czy mówimy tu o kulturze stricte czy chociażby o kulturze jedzenia, do najlepszych nie należy i bardzo często cechuje ją bylejakość. ale do rzeczy... wszystko wyróżniące się z szarego tłumu i odbiegające od jakichś "norm" przyjętych przez przeciętnego kowalskiego zaczęło być hipsterskie. hipsterski wygląd , hipsterskie miejsca, hipsterskie przedmioty, hipsterskie jedzenie itd. nie wspominając o wszelakich hipsterskich aktywnościach. przykłady można by mnożyć w nieskończoność przy obecnej sytuacji. przy wielkiej ilości wszystkiego, co podlega pod tę etykietę, chyba zgubiono jakiekolwiek kryteria. przynajmniej moja osoba się w tym pogubiła i dochodzę do wniosku, że przy obecnej sytuacji hipsterem może być prawie każdy. zacierają się granicę pomiędzy tym, co jest mainstreamowe, a co nie. wystarczy, że masz dosyć obowiązujących nudnych schematów i bam! jesteś hipsterem. kto dzisiaj nie jest hipsterski? chyba każdy, komu życie w nudnej "masówie" nie przeszkadza. ale kto to wie... dla jednego jest, dla innego nie jest. bądź tu człowieku mądry. słowo hipster spowodowało pojawianie się w umysłach ludzi skojarzeń ze sztucznością, "szpanerstwem" i całą resztą działania na pokaz. wyświetlają się skojarzenia z bogatymi dzieciakami bogatych rodziców, które mają pustkę w głowie. a tak naprawdę u każdego wyświetlają się zupełnie inne skojarzenia. wszystko, czego się taki hipster dotknie jest złe, przeklęte i najlepiej od razu objąć to kwarantanną albo spalić. be, fuj, ohyda.

nie mogę najzwyczajnej w świecie pogodzić się z tym, że słowniki ludzi zubożały do tego stopnia, że najłatwiej rzucić w/w przymiotnikiem, żeby opisać najmniejszą odmienność. jeszcze bardziej nie mogę pogodzić się z faktem, iż polski naród tak strasznie boli ta odmienność. żeby nie powiedzieć, że "żal ściska im dupska". umówmy się na kolejną rzecz - polacy od lat bali się tego, co inne, różne od ich wyobrażeń i po prostu lubią krytykować. a obce skrytykować najłatwiej, bo jest duża szansa, że cała masa do krytyki się dołączy. miałam nadzieję, że z czasem sposób patrzenia na świat przez ludzi się zmieni. szokuje mnie fakt, że taki rodzaj aktywności jest cholernie popularny wśród młodych osób, które złych nawyków powinny się pozbyć, ale jak widać wychowanie przez starsze pokolenia przynosi swoje efekty. sama bywam marudą i potrafię krzyczeć, że coś mi się niepodoba i jest be, ale ilość nienawiści w wielu wypowiedziach po prostu mnie przerasta. jak można być tak przepełnionym frustracją, żeby zwracać się do konkretnych osób przy użyciu prostackiego słownictwa? jedna osoba zasugerowała mi, że może to efekt nudy. tym bardziej nie mogę uwierzyć w to, że ludzie nie umieją spędzać wolnego czasu w bardziej kreatywny i rozwojowy sposób. uf. wracam do tematu głównego, bo powstaje obszerna dygresja.

bardzo podobało mi się, jak temat przedstawiła anna włodarczyk, odnosząc się głównie do warszawskich kulinariów. artykuł do przeczytania tu. tworzenie wszystkiego co nowe i indywidualne spotyka się w tym kraju z wielką ścianą z napisem HIPSTERSTWO. w większości przypadków są to rzeczy tworzone z prawdziwą pasją i na wysokim poziomie. ludzie poświęcają kawał swojego życia na wykreowanie czegoś, z czego sami chcieliby korzystać. wolą działalność wysokiej jakości. znudziła ich powszechna bylejakość. bo wiele rzeczy naprawdę da się zrobić lepiej, niż przedstawia to kultura masowa. zdecydowanie lepiej. komentowanie każdej takiej niezależnej inicjatywy odbywa się w ironicznym tonie z krzywym uśmiechem na twarzy. po prostu mam dość. tutaj wkracza złość i agresja. mam ochotę siłą edukować małe umysły, które nie potrafią zrozumieć, że odmiennie nie równa się źle, tylko równa się często lepiej. właściciel niezależnego miejsca/autor inicjatywy/osoba wyglądająca inaczej, w 99,9% przypadków nie jest hipsterem z amerykańskich serwisów. mierzi mnie używanie samego "słowa na h" i przymiotników z nim związanych w co drugim zdaniu przez młodych ludzi.
nie chcę żyć w szarym i nudnym społeczeństwie. nie chcę pić kawy w sieciowych kawiarniach, gdzie ludzie nie potrafią jej zrobić dobrze, bo liczy się tylko jak największy zysk. klientowi nie smakuje? jak nie będzie miał gdzie się napić dobrej kawy, to i tak wróci, bo nie napije się nigdzie. ot, taki prosty przykład. odnosi się to do całej gamy innych spraw. od jedzenia po kulturę serwowaną nam przez media. może i mainstream zaczyna być powoli hipsterski w mniemaniu niektórych? ja się już pogubiłam.

chciałabym po prostu wymazać istnienie słowa na "h". obudzić się w świecie, w którym ludzie robią to, co kochają i nikt nie marudzi im nad uchem, że ich odmienność w danych działaniach jest hipsterska. krytykanctwa tak szybko polacy się nie pozbędą, ale niech przynajmniej wzbogacą swoje słowniki i poszerzą chociaż trochę horyzonty. a ja pójdę napić się hipsterskiej herbaty z hipsterskiego kubka. o hipsterstwie w modzie może innym razem.

wywód ukrócony. gdybym bardziej się rozpisała, to pewnie post nie miałby końca, a Wy stracilibyście ochotę na czytanie. o ile już to nie nastąpiło.


10 comments:

  1. To POLSKA, czemu się dziwić. Narzucanie komuś łatek i określeń o których najczęściej nie ma się zielonego pojęcia jest na porządku dziennym. Ktoś rzuca hasło, ktoś podłapie, poda dalej i tak się kręci. Ludzie zawsze komuś coś wytkną - zrobisz coś jak inni - jesteś kopiarą, robisz po swojemu - jesteś hipsterką. Najważniejsze by na to wszystko lać z góry i iść swoją drogą.

    ReplyDelete
  2. Zgadzam się z Tobą, że dzisiaj zrobić coś kreatywnego czy oryginalnego wiąże się ze strachem przed nazwaniem hipsterem, ale nie podoba mi się twoje najeżdżanie na naród polski w tym momencie, bo przecież wystarczy wejść na choćby głupiego 9GAG'a czy YT żeby zobaczyć, że to zjawisko wręcz globalne. Nie tylko w Polsce objeżdża się hipsterów. Smutno, że aż tak źle oceniasz nasze społeczeństwo. Wiadomo, że niektóre jego części są takie, że szkoda słów, ale nie rozumiem podejścia "wszystko co złe to zawsze Polska i Polacy"

    ReplyDelete
    Replies
    1. napisałam przecież "może i na całym świecie, ale żyję tu i teraz, więc do tego się odnoszę". wiem, że zjawisko ma skalę globalną, ale chciałam odnieść się stricte do polski, bo u nas ma wyjątkowo zły wydźwięk i zyskało go w bardzo szybkim czasie. a gdzie ja napisałam, że "wszystko co złe to zawsze Polska i Polacy"? ;) mentalność naszego narodu nie jest w dużej mierze najlepsza, ale przecież mamy mnóstwo pozytywnych zjawisk - zresztą bez nich zjawisko hipsterstwa raczej by się u nas "nie odnalazło" :)

      Delete
  3. Poza tym nazywanie kogos hipsterem juz nie jest modne bo teraz kazdy jest hipsterem.. nawet okreslenie essex wychodzi z mody :DDD
    Co zrobisz zeby byc na czasie?

    ReplyDelete
    Replies
    1. nie wiem czy jest "modne", ale w tym kraju jest nagminnie używane. aż do porzygania.
      a czy ja chcę być "na czasie"?

      Delete
  4. Z ust mi to wyjęłaś, oczywiście ja nie ubrałabym tego tak dobrze w słowa, ale również drażni mnie nadużywanie "słowa na h" i to wszechobecne krytykanctwo, wszystkiego co w jakikolwiek sposób się wyróżnia.

    ReplyDelete
  5. bycie choćby odrobinę innym w Pol jest złe, bo - jest złe. większości taka argumentacja wystarcza. jeszcze w 'dużych' miastach dowiesz się, że jesteś hipsterem, w 'mniejszym' miasteczku po prostu wezmą cię za wariata.

    ReplyDelete
  6. To słowo nigdy nie kojarzyło mi się z czymś dobrym, może dlatego że 'hipsterzy' dla mnie nie są to ludzie kreatywni, inni. "Hipsterskość" to nic innego jak nowy rodzaj lansu&bansu i tyle. Tak, dużo osób lansuje się na "alternatywę". Mnie to osobiście czasem przeraża. Wraz z pojawieniem się tego określenia w języku 99% młodzieży, ludzie, którzy do tej pory byli indywidualistami, albo mieli iPhone'y - dostali etykietkę gościa, którego odbicie w lustrze chciałoby być tak fajne jak on. Z byciem sobą lepiej się nie obnosić, dziś można być posądzonym o wszystko. Sam się tego boję - w końcu mam bloga i obrazek z trójkątem. Przytaczam to co napisałem u siebie na blogu, bo inaczej tego lepiej nie ujmę.

    ReplyDelete
  7. najciekawsze jest to że hipsterstwo jako takie ma się odnosić do ludzi którzy są jakby awangardą mody i stylu życia, tj. noszą to co dopiero będzie modne etc. tym czasem społeczeństwo nasze źle to zrozumiało i wydaje im się że jak ktoś ma iphone, brodę i czapkę beanie to jest hipsterem. ludzie. miejcie litość.

    ReplyDelete
  8. dobrze napisane, plus co do krytykowania i strachu przed "innością" to polaczki są w tym mistrzami, jedyne co nam wychodzi to krytyka i fakt, że to jest jeden z tych tematów który naszą nację trzyma w kupie....

    ReplyDelete

Thanks!