instagram, yo



FOREVER AND NEVER EVER ON INSTAGRAM

10 March 2012

girl, we're leaving and it's over now.

w końcu mam czas, żeby napisać coś więcej, a więc...
większość projektantów pokazała już swoje kolekcje na sezon jesień/zima '12 i muszę przyznać, że jestem przerażona ilością martwych zwierząt, które przewinęły się przez wybiegi. przez ostatnie lata trend na naturalne futra zdawał się ustępować miejsca modzie na futra sztuczne. projektanci, którzy używali naturalnych byli bardzo chętnie bojkotowani. a w tym roku niespodzianka.
najwięcej smutku (tak, to było adekwatne uczucie. to nawet nie jest złość.) pojawiło się u mnie przy oglądaniu kolekcji proenza schouler, a przyznaję, że od dawna uwielbiam projekty duetu mccollough/hernandez. pokaz zaczął się od cudownego białego zestawu, który znów zapowiadał świetną kolekcję. modelka nr 2 wprowadziła u mnie niestety niesmak niosąc w ręce torebkę akira, która jest całkowicie zrobiona ze skóry młodego jelenia. niektórzy mogą mieć jak najbardziej słuszne skojarzenia z przesłodzoną bajką disney'a pod tytułem "bambi". takie właśnie torby przewijały się przez cały pokaz. pytam się: po co do cholery? do stworzenia tych "modnych" torebek zostały zabite młode zwierzaki, które prawdopodobnie nie miały jeszcze roku. pozbawiono ich życia, bo projektanci mieli fanaberię, żeby torebki wyglądały tak, a nie inaczej. szkoda, że taki efekt spokojnie dałoby się uzyskać bez mordowania. niestety po obejrzeniu pokazu pozostał niesmak i niechęć do projektów proenza schouler. nie są osamotnieni w swoim przypadku. futra na swoich pokazach chętnie promowały różne domy mody i projektanci - fendi, jason wu, lanvin (cała kolekcja nie powaliła na kolana, szczególnie iż była kolekcją, która hołdowała 10leciu pracy elbaz'a dla lanvin) i wiele wiele innych. wielu projektantów jednak uniknęło futer w swoich kolekcjach i chwała im za to. tradycyjnie kolekcja stelli mccartney zasługuje na uwagę (uwielbiam ją za to, że od lat trzyma się swoich zasad i nie używa futer, skór itp. w swojej pracy). kolekcja alexandra wang'a oczywiście podbiła moje serce. w świetnych chloe, chanel, balmain, givenchy, d&g czy isabel marant nie pojawiają się futra i niczego im nie brakuje. dobrze, że takie domy mody/projektanci jeszcze istnieją. i niech nikt mi nie pisze, że "tylko w naturalnych futrach jest super, ekstra ciepło", bo zabiję. tyle.

a teraz o tym, co miałam dziś na sobie.
na szczęście zaczyna już być ciepło, więc z szafy mogę wyciągać coraz lżejsze ubrania. aura była dziś jednak całkiem zdradliwa, więc pojawiły się warstwy, a wśród nich nowa koszulka od turbowolf. oczywiście poobcinana już po swojemu.
na dole za to pojawił się pomysł na spódnicę, który był mi znany już od dawna, ale gdzieś zaginął. ostatnio jednak przypomniała mi o tym cudownym użyciu koszuli jako spódnicy pewna stylizacja. i oto jest. 

i przepraszam za jakość zdjęć, ale właśnie... pogoda.


note in polish is too damn long to translate, so please use google translate or something and hope that you will get the whole text right haha
and i'm sorry about the quality of pictures, but weather today was terrible.





















biker jacket - new look
cardigan - h&m
tee - turbowolf's merch
shirt/skirt - fcuk (second hand)
bag - etorebka.pl
rings - diva & glitter

pictures from the fashion shows - style.com

3 comments:

  1. Dokladnie, wiec charlize i jej naturalne futrzane dodatki niech sie wala!

    co do kolekcji chloe i balmain jak zwykle podbily moje serduszko :)

    ReplyDelete
  2. heheh taaak jest!

    duzo dobrych kolekcji jest na f/w '12 :)

    ReplyDelete
  3. Hej właśnie zatrzymanie się ... świetna strona na drodze

    http://stephens-school-life.blogspot.com/

    ReplyDelete

Thanks!